Piosenki z KWK Pniówek (wcześniej KWK XXX-lecia PRL)
Hymn ławy (1988)
melodia: „Bando, bando”
Ławo, ławo, spotkania nadszedł już czas,
ławo, ławo, tu przyjaźń przywiodła nas.
Ławo, ławo, nie będzie smutno i źle,
dzisiaj tu się spotykamy,
za rok też spotkamy się.
My młodzi, my młodzi,
nam piwo nie zaszkodzi.
Więc pijmy go kuflami,
kto z nami, kto z nami?
My młodzi, my młodzi,
Maszynfach nam nie szkodzi
i kufla nam nie wyrwie,
choćby na dupie siadł.
Bo w takim zespole wesoło jest,
więc niech poleją nam, pokażą gest,
niech jutro cale gruba wie,
że z górnikami nie jest źle.
Ławo, ławo, spotkania nadszedł już czas.
Ławo, ławo, tu przyjaźń przywiodła nas.
Ławo, ławo, nie będzie smutno i źle,
dzisiaj tu się spotykamy,
za rok też spotkamy się.
Grubskie opowieści
mel. „Morskie opowieści”
Kiedy piwo szumi w głowie,
wtedy świat nabiera treści,
wtedy człowiek chętnie słucha
grubskich opowieści.
Kto chce to niechaj słucha,
a jest właściwa pora,
tu nie ma większego zucha
nad Janka Komandora.
Kiedy zwołał raz naradę
jak tu zwiększyć zasób forsy,
wtedy główny bleizer-majster
dostał nagle torsji.
Aby ci nie robili
ciągle z twej wypłaty farsy
przenieść trza się do Te-emu
to nie będziesz gorszy.
Reszta idzie w jego ślady,
wciąż przed sobą prując fale.
Coraz ciaśniej na rybnickim,
mniejsza o detale.
Niech każdy dobrze słucha,
toż to rady są życiowe,
w elektrycznym mają wszyscy
wrzody żołądkowe.
Pisał Neptun do skarbnika:
tym z Te-emu zakaz proszę
ciągłych rejsów po rybnickim,
bo tego nie zniosę.
Bo oni tam ze sobą
zabierają sekretarki,
ana masztach zamiast żagli
rozciągają majtki.
Na przeróbce jak w Afryce,
wszyscy chodzą prawie nago,
a u szefa piękne lwice
siedzą se pod kawą.
Może ktoś się będzie zżmał,
mówiąc że to zdrożne wieści,
ale to jest właśnie klimat
grubskich opowieści.
Ślusarska fucha
mel. „Jak dobrze nam zdobywać góry”
Jak dobrze nam w fachu ślusarskim
przykręcać, spawać niby chcieć,
spoglądać w dół okiem szparkim
i wszystkich z wszystkim w dupie mieć.
Refren: Mieć w uszach wosk, w rękawach piach,
ciepłe spodnioki, zimną krew.
Wybierać z dwojga mniejsze zło,
bo być ślusarzem to jest to.
Jak dobrze nam, głęboką nocą
przywitać się z kojącym snem.
Nie wiedzieć, jak się inni pocą,
gdy kombajn rozlatuje się.
Refren: Mieć w uszach wosk, w rękawach piach…
Jak dobrze nam w fachu ślusarskim,
zakończyć nockę trzecia pięć,
drałować pod szyb krokiem dziarskim,
wszystko i wszystkich w dupie mieć.
Refren: Mieć w uszach wosk, w rękawach piach…
Ballada o wietrze w oczy
mel. „Przybyli ułani pod okienko”
Przychodzi kalfaktor pod okienko,
ratuj nas Barbórko, ma panienko.
A sztajgier mu rzecze: kalfaktorze,
nic nam już i tak nie pomoże.
Biednemu wiatr zawsze wieje w oczy
i wyższej ciulika nie podskoczysz.
Biednego sztygara serce boli,
że znów go naczalstwo opi****li.
Że wczoraj jak zwykle nie nabrali,
przy głupotach łańcuch potargali.
A przy tym spalili dwa motory,
zatarli aż cztery reduktory.
Rozcięli sto metrów czornej taśmy,
złamali przesuwnik, choć grubaśny.
Więc sztygar tak rzecze: kalfaktorze,
nic nam już, mój chłopie, nie pomoże.
Podp****ol na placu wóz łańcucha,
wtedy nas ominie zawierucha.
Rusz głową swą cwaną, ty ladaco,
podp****ol bal taśmy tam z holeplacu.
A wtedy kalfaktor mu odpowie:
łańcucha trza szukać raczej w grobie.
A taśmę, sześćsetkę mój sztygarze
wydostać z marasu jak pan każe.
Tu sztajger nie strzymał już gadania,
na dół go wywala, tego drania.
Przyśpiewki (1988)
mel. „Górniczy stan”
Niech strzeże się, stronnicze to prezydium,
bo złe werdykty budzą ławy gniew,
więc ostrzeżenia pierwsze (drugie, trzecie) mu dajemy,
głosem potężnym tak jak ranny lew.
Na wygraną: mel. „W saskim ogrodzie”
Nad Świerklanami coś błyszczy z dala,
Antek na grubę już zap****ala,
sześć kudeł z głowy na kark mu leci,
a wszyscy myślą że księżyc świeci.
Śpiewa natchniony jak w zimie wrona,
z takim zespołem nic nie dokona,
więc mu życzymy – niech ich prąd pieści
i tak na Gwarkach nie będą pierwsi.
Na przegraną: mel. „My są chłopcy”
Z naszą ławą nigdy nie wygrocie,
bo grubo śpiywocie, śpiywocie.
Kamracie nasz drogi,
zwiększ im swe wymogi
i każ im jajca pić.
Prezes pewno wziął od nich łapówa,
to teraz modne jest, modne jest.
My mu nic nie domy,
bo dobrze śpiywomy,
trzeba go żałować .
Konkurs rysunkowy
Na wygraną: mel. „W saskim ogrodzie”
Jeśli fedrujesz dobrze na ścianie,
to ci fujara i w domu stanie,
sztelungóww setki możesz próbować
i bez kompleksów je narysować.
Na przegraną:
Wiadomo teraz drodzy Gwarkowie,
co komu w pracy chodzi po głowie.
Oni się tylko na seksie znają
i pornografią się podniecają.
Jazda na rowerach
Na wygraną: mel. „Jedzie babcia na rowerze”
Zawsze lepszy jest górniczy,
na rowerach mięśnie ćwiczy.
Ślusarzowi rety, rety,
miech wciągnęło gdzieś do katy.
Ola ri, ola ra, ola rija, rija, rija, ola ra.
Na przegraną:
Puścić głupszego do przodu,
to zasada jest w górniczym.
Taki szmyrus na rowerze,
nam nie imponuje niczym.
Ola ri, ola ra, ola rija, rija, rija, ola ra.
I piosenka ławy
Na wygraną: mel. „W saskim ogrodzie”
Nowa piosenka na starą nutę,
nic nie wymyślą te łby zakute,
w muzyce prezes przecież szkolony,
poznał kto tutaj niedouczony.
Na przegraną:
Wybierzcie wy się do łaziennego,
to wam zaśpiewa cosik innego.
Prezes ma ucho gipsem zatkane
i nie rozróżnio co tu jest grane.
II piosenka ławy
Na wygraną: mel. „Ana, Ana”
Nie pomogą teksty nowe,
kiedy mózgi są jałowe.
Nie nadwyrężajcie sił,
górnik zawsze górą był.
Na przegraną: mel. „Zielone jabłuszko”
Przeleciała sroka,
przez zielone krzoki
i wypięła dupę
na takie śpiewoki.
III piosenka ławy
Na wygraną: mel. „Wojenko, wojenko”
Znowu myśmy w górze,
bośmy punkt dostali.
Ktoś w tym Waszym chórze,
ktoś w tym Waszym chórze
program pasem wali.
Na przegrana:
mel. „Przepijemy naszej babci”
Odbierzemy Prezesowi cało władza,
cało władza, cało władza,
jeśli będzie w dalszym ciągu ich nagradzał.
Jeszcze dziś, jeszcze dziś, jeszcze dziś.
Poznawanie węgla
Na wygraną: mel. „Kto handluje, ten żyje”
Tu widać kto lepszy, kto z węglem przebywa,
kto węgiel na co dzień czuje.
Bo górnik fachowiec, jest zawsze ofiarny
i węgla nic nie zmarnuje.
A, ja, ja, jaj, niech się przeciwnik smuci.
Dziś piwo pijemy, maszynfach bijemy,
górniczy wygrać musi.
Na przegrana:
Na dole jest mrok, w komorach jest tłok,
tam ślusarz se w jajach grzebie.
Dziś z nami siodł w pół, i ryczy jak wół,
bo w larmie się czuje jak w niebie.
O, ja, ja, jaj, trochę punktów dostali,
do węgla nasrali, i tak go poznali
a smród jeszcze idzie po sali.
Badminton
Na wygraną: mel. „Wojenko, wojenko”
Gdy górnik celuje,
dziury nie żałuje,
może być z kudłami,
może być z kudłami,
nigdy nie spudłuje.
Na przegrana:
Do pustego kosza,
cylnie każdy głupek,
lecz spróbujcie cylnąć,
lecz spróbujcie cylnąć
komarowi w dupę.
Bieg z klockami
Na wygraną: mel. „Ana, Ana”
Nie pomoże nawet piwo,
tu się trzeba ruszać żywo
nie nadwyrężajcie sił,
Szmyrus zawsze niżej był.
Na przegraną:
My wom ekstra wygrać dali,
boście klocki pokochali.
Prezes woła hola, hola,
idź maszynfach do przedszkola.
Konkurs haseł BHP
Na wygraną: mel. „Jeszcze jeden mazur dzisiaj”
Dobre hasło jest jak masło,
samo się smaruje,
bezpieczeństwa nigdy za moc,
prezes potakuje.
Na przegraną:
Potknęliśmy się troszeczkę,
nam to nie zawadzi.
Nie o humor, lecz o prawdę
w tych to hasłach chodzi.
Dupereli i głupoty
na dzisiaj wam starczy,
ale po dzisiejszej knajpie
wrócicie na tarczy.
Wyszywanie onuc
Na wygraną: mel. „Pije Kuba”
Tak jak w życiu, tak i w szyciu
górniczy jest górą
a maszynfach dostoł w dupa
bo to łajzów kupa.
Na przegraną:
Oni zawsze cienko szyją,
kiedy widzą władza.
A my zaś swój honor mamy,
nam to nie przeszkadza.
Picie piwa
Na wygraną: mel. „Ana, Ana”
Górnik lubi piękne panie
i ma zawsze chętkę na nie.
Dzisiaj to udowodnili
i honoru nie splamili.
Na przegraną:
Fachowce chcieli być pierwsi,
oślimtali takie piersi,
cosik im z nogawic spływo,
na pewno to nie jest piwo.