Światło, które chroni - Łaźnia Moszczenica

Światło, które chroni

Historia górnictwa sięga epoki kamienia, kiedy u człowieka koczowniczego dominował tryb zbieracko-łowiecki. Aby zapewnić sobie podstawowe potrzeby oraz zapasy niezbędne do przetrwania w trudnych warunkach, korzystano w zasadzie ze wszystkiego, co udało się znaleźć. Z czasem ludzie nauczyli się, że przedmioty takie jak krzemienie można urabiać i wydobywać. W ten sposób powstawały rozmaite wytwory, czego przykładem były narzędzia do codziennej pracy, takie jak prymitywne kilofy z rogu zwierzęcego, służące „pierwotnym górnikom”.

Na ziemiach polskich początki górnictwa łączy się zazwyczaj z neolitem. Pierwszym znanym śladem związanym z tą działalnością jest rezerwat archeologiczny w Krzemionkach Opatowskich, położony na terenie dzisiejszego województwa świętokrzyskiego. Znajdują się tam unikatowe kopalnie krzemienia pasiastego, w których drążono chodniki i jamy. Ten sposób wydobywania trwał do wczesnej epoki brązu. Następnie rozpoczęto eksploatację metali rodzimych, takich jak złoto, srebro i miedź, a dopiero później pojawiło się górnictwo rud.

Z górnictwem od samego początku nieodłącznie związane było sztuczne oświetlenie. Lampy górnicze, które na przestrzeni wieków przechodziły liczne zmiany, stanowiły nie tylko źródło światła, lecz także element decydujący o bezpieczeństwie pracy. I w tym właśnie miejscu warto postawić kilka pytań: jak wyglądały dawniej lampy górnicze, które dziś nie są już używane? Do czego służyły w codziennej pracy? Skąd wzięły się popularne niegdyś karbidówki i lampy benzynowe? I wreszcie — dlaczego lampy górnicze do dziś funkcjonują jako ważne motywy w kulturze?

Celem niniejszego artykułu jest z jednej strony przybliżenie historii dawnych urządzeń służących do oświetlania wyrobisk, które były powszechnie stosowane w górnictwie, a z różnych powodów wyszły z użycia, z drugiej zaś — ukazanie, w jaki sposób lampy te zaczęły funkcjonować jako motywy kulturowe. Tekst nie obejmuje szerzej zagadnienia lamp elektrycznych, które — mimo zmian technologicznych — pozostają w użyciu do dziś.

Światło w ciemności. O pierwotnym sztucznym oświetleniu w górnictwie

Z wczesnym górnictwem nierozerwalnie związane było sztuczne oświetlenie, towarzyszące ludziom od bardzo dawnych czasów. Nie sposób jednoznacznie określić momentu jego powstania. Już w neolicie pojawiły się pierwsze przedmioty, które — choć nie przypominały późniejszych lamp górniczych — pozwalały rozświetlić miejsce pracy.

W starożytności stosowano tzw. kaganki otwarte, znane Grekom, do których wlewano łój zwierzęcy. Początkowo miały one formę niewielkich miseczek, z czasem przekształconych w pękate zbiorniczki z zawiniętymi do środka krawędziami. Na Śląsku, głównie w kopalniach krzemienia, wykorzystywano nasączane łuczywa, a następnie naczynia wypełnione łojem z palącym się knotem. Knot umieszczano w zbiorniku z olejem, co umożliwiało dłuższe i stabilniejsze palenie się płomienia.

Lampy olejowe i otwarty płomień

Przełomowym momentem w historii górniczego oświetlenia okazał się przełom XVIII i XIX wieku, kiedy w polskich kopalniach zaczęto stosować olej rzepakowy. Wówczas popularność zyskały lampy olejowe, które podczas jednej dniówki spalały około 0,1 kg oleju. Choć wydawały się rozwiązaniem obiecującym, od samego początku stwarzały poważne problemy.

Najgroźniejszym z nich było zagrożenie metanowe wynikające z samego użytkowania lampy. Otwarty płomień niósł ze sobą ogromne niebezpieczeństwo wybuchu. Pierwszy udokumentowany przypadek eksplozji metanu spowodowanej lampą olejową miał miejsce w 1786 roku w kopalni „Glückauf” w Wałbrzychu.

Problem ten nie zniknął wraz z upływem lat. W 1815 roku angielski chemik Humphry Davy zauważył, że rurka o niewielkiej średnicy nie przepuszcza płomienia gazu zapalonego na jednym z jej końców. Na podstawie tych obserwacji skonstruował lampę olejową zabezpieczoną metalową siatką, która zapobiegała zapłonowi metanu. Niezależnie od niego podobne rozwiązanie opracował George Stephenson — konstruktor i wynalazca, znany później jako jeden z pionierów kolejnictwa.

Mimo wprowadzanych udoskonaleń lampy olejowe nadal pozostawały źródłem zagrożeń, a otwarty płomień w warunkach kopalnianych wciąż stanowił potencjalne niebezpieczeństwo pożaru i wybuchu.

Lampy karbidowe

Od drugiej połowy XIX wieku do powszechnego użytku weszły lampy karbidowe, które szybko znalazły zastosowanie w niemal wszystkich kopalniach. Składały się one z dwóch części: dolnej, zawierającej zbiornik na karbid, oraz górnej, w której znajdował się pojemnik z wodą. Woda, skapując na karbid, wywoływała reakcję chemiczną, w wyniku której wydzielał się acetylen. Gaz ten wydostawał się przez dyszę palnika, gdzie był zapalany, dając jasne światło.

lampa karbidowa

Lampa karbidowa

W porównaniu z lampami olejowymi karbidówki zapewniały nawet dziesięciokrotnie większą ilość światła. Porcja 200 gramów karbidu wystarczała na ośmiogodzinny dzień pracy. Wiele lamp wyposażano w odbłyśnik, który pozwalał kierować strumień światła do przodu. Dodatkową zaletą była egzotermiczna reakcja karbidu z wodą — wydzielające się ciepło pozwalało górnikom ogrzać dłonie. Co ciekawe, światło z lamp karbidowych wykorzystywano nawet podczas projekcji filmowych, m.in. w filmie „Casa de Fierro”.

Historia lamp karbidowych rozpoczęła się w 1862 roku, kiedy niemiecki chemik Friedrich Wöhler, ogrzewając wapno palone i proszek koksowy do bardzo wysokiej temperatury, uzyskał węglik wapnia. Przemysłową produkcję karbidu uruchomiono w 1892 roku, a wkrótce potem lampy te rozpowszechniły się także w polskich kopalniach.

Każda lampa karbidowa stanowiła własność górnika, który nabywał ją odpłatnie od zakładu pracy i był zobowiązany do jej czyszczenia oraz konserwacji. Zakład pracy dostarczał natomiast karbid. Jednymi z najbardziej znanych producentów były firmy Friemann & Wolf oraz Polska Fabryka FASER. Jedna z lamp wyprodukowanych przez FASER w Tarnowskich Górach znajduje się obecnie w zbiorach Instytutu Dziedzictwa i Dialogu – Łaźnia Moszczenica.

Otwarty płomień karbidówek niósł jednak poważne zagrożenia. Eksplozje tych lamp prowadziły do ciężkich obrażeń, dlatego w 1955 roku Ministerstwo Górnictwa i Energetyki podjęło decyzję o wycofaniu lamp z otwartym światłem do końca 1960 roku. W praktyce były one używane jeszcze do drugiej połowy lat 60. XX wieku, co potwierdzają ówczesne przepisy i publikacje branżowe. W tym czasie coraz powszechniej zaczęto stosować lampy elektryczne.

Lampy benzynowe

Lampa benzynowa

Innym rodzajem lamp, które wyszły dziś z użycia, były lampy benzynowe. Ich historia sięga lat 80. XIX wieku, kiedy Carl Wolf zastosował w nich benzynę zamiast oleju. Lampy te wyposażono w dwa siatkowe kosze ochronne, zwiększające bezpieczeństwo pracy w atmosferze metanowej. Zbiornik paliwa mieścił około 90 gramów benzyny, co wystarczało na blisko 19 godzin świecenia. Do głównych zalet lamp benzynowych należało silne, niemigotające światło oraz możliwość regulacji płomienia. Początkowo stosowano zamki śrubowe otwierane specjalnym kluczem, później zastąpione zamkami magnetycznymi, które można było otworzyć wyłącznie w lampowniach.

Mimo zaawansowanych jak na swoje czasy rozwiązań technicznych lampy benzynowe również stwarzały poważne zagrożenia. Tragiczne w skutkach wybuchy metanu, do których doszło m.in. w 1930 roku w kopalni „Concordia” w Zabrzu oraz w 1945 roku w Nowej Rudzie, przyczyniły się do stopniowego wycofywania tych urządzeń. W latach 50. XX wieku lampy benzynowe zaczęły ustępować miejsca elektrycznym lampom osobistym.

Dawne lampy górnicze jako motywy w kulturze

Choć karbidówki i lampy benzynowe zniknęły z codziennego użytku, dziś pełnią rolę cennych eksponatów muzealnych i elementów wystaw. Znajdują się w zbiorach muzeów, izb tradycji górniczych oraz instytucji kultury. Co więcej, motywy dawnych lamp górniczych pojawiają się również w heraldyce — przykładem są herby gmin Wręczyca Wielka i Konopiska.

Lampy górnicze stały się także inspiracją dla artystów i architektów. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów jest pięciometrowa lampa-pomnik w Tychach, uruchomiona w latach 60. XX wieku na Osiedlu A. Po latach zaniedbań została odrestaurowana, a w 2021 roku upamiętniono nią dziewięciu górników poległych podczas pacyfikacji kopalni „Wujek”. Dziś stanowi jeden z symboli miasta.

Motywy lamp pojawiały się również na ziemi jastrzębskiej — w pamiątkowych księgach kopalnianych, rzeźbach, przedstawieniach Skarbnika czy św. Barbary, a także w prasie okresu PRL i górniczych śpiewnikach.

Wszystkie te przykłady pokazują, że dawne lampy górnicze, poza swoją pierwotną funkcją użytkową, stały się nośnikami pamięci, symbolami pracy, ryzyka i tożsamości. W dobie likwidacji kopalń warto o nich pamiętać — bo choć zakłady znikają z krajobrazu, światło, które im towarzyszyło, wciąż powraca w kulturze i zbiorowej pamięci. „Kiedyś to było…” — to zdanie wciąż brzmi znajomo.